Zachęcam was wszystkich do pisania komentarzy, ale tutaj, a nie mi na gg. xD Większość czytelników mi tam zamieszcza swoje opinie, a jednak wygodniej byłoby mi je czytać tutaj. :D
----------
W zasadzie to często to robił. Gdyby nie podsłuchiwanie rozmów Ahmeda i Wali, jego prawej ręki, to nie miałby zielonego pojęcia o niczym, co się działo w tym miejscu. A, że był tutaj już dziesięć miesięcy, to nie zawsze mu zamykano drzwi na klucz. Po za tym on był nauczony, że nie wolno mu wychodzić bez pozwolenia, ale przecież nikt go na tym nie nakrył, zgadza się? Dami po raz kolejny wykradł się po kryjomu ze swojego pokoju i skierował swe kroki do gabinetu Ahmeda. Przyklęknął przed drzwiami, uważnie słuchając i obserwując, przez dziurke od klucza, co działo się wewnątrz. Oczywiście byli tam ci dwaj mężczyźni. Właściciel tego wszystkiego, choć odpowiedniej możnaby go nazwać "opiekunem", był ubrany tak jak zawsze. Luźny t-shirt i jeansy, natomiast jego towarzysz zawsze lubił spodnie w moro i czarne koszulki, a także ciemne okulary przeciwsłoneczne, których aktualnie nie posiadał. Takie lekkie zaskoczenie.
-... przecież miał nam przeprowadzić kontrole, to czemu mam jechać do Szczecina po koks? - Kontynuował dalej rozmowę Wala, którego twarz wyrażała mocne zdezorientowanie.
- Tak, tak, wiem. Też jestem wpieniony tym wszystkim, ale spójrz na to z drugiej strony. Ty jedziesz po towar od Kolumbijczyków, ja się uśmiecham pięknie do jakiegoś typa od Coxa - i co? I mamy całe pięć ton tego całego szajsu! Nigdy nie zajmowaliśmy się rozprowadzaniem tego wszystkiego, a teraz mamy absolutnie czyste prochy! Ogarniasz to?
- Niby ogarniam, ale mi to i tak nie gra. Przecież to nie jest jakaś tam mała transakcja. Do takich rzeczy zawsze wysyłali ważniejszych ludzi, a nie takich nas.
- "Takich nas"? Co ty pieprzysz? Mamy szanse na gruby szmal, a ty tutaj jakieś głupoty pociskasz. Kolumbijczycy rozładują najpierw w Sztokholmie, a potem u nas. I ty kupisz wszystko, wychlejesz z nimi gorzałe i wracasz. Zrozumiałeś? - Odwarknął groźnie, choć Wala wcale nie zmienił swojego podejścia. Wręcz przeciwnie - wyglądał, jakby miał go zaraz pobić
- Spoko, ale sam zobaczysz, że coś tutaj nie gra. - Kontynuował uparcie swoje przekonania.
Damian jednak dalej tego nie słuchał, gdyż nie było sensu. Kiedyś tam podsłuchał coś na temat Kolumbijczyków, ale nie na tyle, aby wiedzieć coś konkretnego. Jakimś cudem dają rade przewieźć koks z Kolumbii do Europy, ale jak, to za cholere nie wiedział. W końcu to niemała odległość, ale mniejsza o to. Jedno co usłyszał po raz pierwszy, to pseudonim "Cox". Nie miał zielonego pojęcia, o kogo chodziło, ale jego pseudonim wskazywał pewnie na jakiegoś dilera. Cholera go tam wie, a właściwie, to co mu do tego...? Nie powiedzieli nic istotnego na temat jego czy Lena, ale on i tak się tym interesował. Tak z nudów chyba.
**********
~Dwie godziny później~
- Mogę?
Nie miał nic w ustach od... wait wait wait, nie miał nic do jedzenia w ustach od dobrych kilku dni. Conajmniej, bo jak zgadywał, to trzymali go tutaj jakoś tak trzeci dzień. Chyba tak. Hubert był u niego jeszcze raz po tym, jak zrobił mu dobrze. I bolał go tyłek, ale to prawdopodobnie jeszcze się dokładało z tego pierwszego gwałtu. A teraz siedział kompletnie nago w gabinecie Ahmeda, który, wbrew jego oczekiwaniom, był całkiem atrakcyjnym mężczyzną. Spodziewał się, że właściciel tego wszystkiego będzie gruby i łysy, a tutaj takie miłe zaskoczenie. Nie miał pojęcia jak on wyglądał bez ubrań, ale jego szczupła sylwetka sama w sobie była zachęcająca. Tak naprawdę to myślał o tym tylko przez sekundę, bo jego uwagę cały czas przykuwał talerz z kanapkami, który leżał przed nim, na biurku.
- Nie, jak podgłodniejesz, to nic ci się nie stanie, Lenuś. - Stanął za nim i pogłaskał do delikatnie po głowie. - Hubert bardzo mi ciebie chwalił.
- Dlatego nie dostałem ubrań? - Tak, siedział na krześle kompletnie nago.
- Hahahh, niee. Po prostu jesteś zbyt słodki na ubranka.
- To po co tu jestem? Po to...? - Spytał i spojrzał na niego z dołu, odchylając głowę. Ahmed natomiast przyklęknął obok niego z przyjaznym uśmiechem.
- Po to, żebyś zrozumiał kilka spraw...
- Ale ja wiem, że jestem tutaj od zaspokajania innych... - Przerwał mu cicho, bojąc się jednak przeszkadzać mu w mówieniu.
- To bardzo dobrze mały, ale są jeszcze inne ważne sprawy. Raz na jakiś czas przyjeżdża do nas ktoś od góry i wybiera zawsze parę dziwek do Rosji. I tam jest dużo lepiej, niż tu. Chociażbyś dostawał codziennie kanapki. Brzmi zachęcająco?
- Tak... - Przeniósł wzrok na swoje kolana, jakoś tak zawstydzony.
- To musisz się postarać, kiedy przyjedzie. - Puścił mu oczko i... usiadł w swoim fotelu. - Możesz już iść.
- Ale ja... ja nie dam sobie rady...
- Twój problem. Chcesz mi teraz marudzić? - Automatycznie zmienił nastawienie w stosunku do niego na bardziej wrogie.
- Chcę pomocy...
To było naiwne, bo wszystko to, o czym mówił Ahmed, mogło być czystą fikcją, ale jeśli naprawdę mogło być lepiej, to trzeba było wykorzystać każdą możliwość. Bez słowa skierował się do fotela mężczyzny, gdyż niestety to było biurko i nie było opcji, żeby przejść pod blatem, ale on sobie poradzi. Nim tamten jakkolwiek zareagował, to dał nura pod mebel i zaczął rozpinać jego spodnie.
- Mam ci pomóc w zamian za seks? I tak mogę cię wziąć, kiedy tylko mi się podoba. - Wyśmiał go, lecz nie zatrzymywał.
- Ale teraz zrobię wszystko z wielką rozkoszą, Panie.
Skoro Hubert go chwalił, to oznaczało, że potrafił zaspokajać facetów, a więc musiał mu się przypodobać - chociażby dla tych kanapek. Długo nie wytrzyma na samej spermie... już dobierał się do bokserek tego jego kochanka, gdy tamten mocno nacisnął stopą na jego krocze. Nie, to na sto procent nie miało na celu podniecić, tylko bardziej sprawiać niepotrzebny ból. Sadystyczny gnojek. Blondyn jednak uparcie zaczął lizać członka starszego, przez materiał bielizny. Okazał się on jednak już twardy - najwidoczniej takie maltretowanie młodych chłopaków mocno go podniecało. Jemu akurat nie było za dobrze, ale to chyba argument za tym, aby starać się stąd zmyć jak najszybciej. Podobno cel uświęca środki, a te zapowiadały się na bardzo zboczone. Po krótkiej pieszczocie zsunął mu w końcu bokserki, co go nawet mile zaskoczyło. Może to głupie, ale był pewny, że Hubert miał większego. No i on był też wydepilowany, a ten to normalnie... żylety na oczy nie widział. To by tłumaczyło jego zarost na twarzy. Starał się jednak teraz skupić na tym, aby nie dać plamy - musiał dać z siebie wszystko. W takim wypadku nie zdawał się już na instynkt, tylko wyobraził sobie... loda. Śmietankowego loda na patyku w bardzo upalny dzień, którego musiał bardzo zachłannie oblizywać z każdej strony i ssać jednocześnie, aby nic nie skapnęło. Oddając się temu zajęciu zaczął równocześnie głaskać stopę mężczyzny, która nadal, bezlitośnie uciskała jego jądra. Zamiast zwijać się z bólu, ekstremalnie szybko lizał jego kutasa, jednocześnie trzymając go w ustach, ssąc i głaskał jego stope. |Nie polecam początkującym. xD| Na szczęście Ahmed, po dosyć długiej chwili, śmiało doszedł wprost do jego gardła, zaprzesztając przy tym dręczenia jego krocza. Miał ochotę odetchnąć, ale miał pełne usta.
- Dostanę teraz kanapeczke? - Spytał szczerząc białe zębiska w uśmiechu, kiedy tylko się od niego oderwał.
- Teraz? Teraz możesz się zabawić w rodeo.
Wyleciał z pod biurka jak strzała, lądując prosto na kolanach mężczyzny. Dobrze, że on po wytrysku dalej był twardy. Czy to świadczyło o ochocie na seks? Nakierował go jedną dłonią na swoje wejście, po czym nabił się na niego, aż usiadł na jego udach, czemu towarzyszyło jęknięcie z jego strony.
- Ekhm.
Ahmed wychylił głowę na bok, aby dostrzec chrząkającego intruza. Tia. Jakiś niziutki chłopaczek w okularach, i blond włosami za ramiona, stał w drzwiach, trzymając w rękach jakiś notes i długopis.
- Czego kurwa?! Nie widać, że jesteśmy zajęci?! - Wydarł się mocno wkurzony właściciel tego wszystkiego.
- Widać, widać. Tylko ja tutaj przyjechałem w sprawie dziwek i narkotyków. Jestem Misza Aleksandrow, od Coxa.
----------
Nic dodać nic ująć. °^° Len się trochu rozkręca z tym dawaniem dupy, ale on się jeszcze zarumieeeeni, nie bójcie się o niego. ;3
Bardzo mi się podobał rozdział. Wciągający. Czekam na NN :3
OdpowiedzUsuń